Pozbądź się stresu maszerując
Czwartek, 01 Lipiec 2010 09:16
Kiedy zobaczyłam artykuł Magdaleny Jankowskiej w jakimś starym numerze
„Twojego stylu”(„TS” nr 8 sierpień2008), pomyślałam, że to może być o mnie:
„Idę, więc myślę”
„ Marsz dotlenia mózg. Po 20 minutach spaceru organizm zaczyna produkować endorfiny, które sprawiają, że stres się ulatnia, emocje uspokajają, robiąc miejsce dla świeżych myśli i pomysłów… Od kiedy kierowany przez Bogdana Draganskiego zespół badaczy z uniwersytetu w Ratyzbonie odkrył, że żonglowanie piłeczkami powoduje przyrost tkanki mózgowej, naukowcy są pewni: umysł potrzebuje ruchu nie mniej niż nasze mięśnie. Najbardziej służy mu: marsz, wioślarstwo i pływanie.
Te ćwiczenia nie tylko pobudzają mózg do tworzenia nowych neuronów i połączeń nerwowych: kiedy mięśnie napinają się regularnie, rusza produkcja białka BDNE, zwanego superodżywką mózgu i powoduje polepszenie procesów związanych z myśleniem. Powtarzalne, miarowe ruchy wprowadzają nas także w stan tzw. zrelaksowanej koncentracji, podczas której umysł i ciało są jednocześnie aktywne i spokojne. O zbawiennym wpływie ćwiczeń na mózg przed naukowcami wiedzieli filozofowie.
Michel de Montaigne posunął się nawet do stwierdzenia: „ Kiedy nogi się nie ruszają, dusza śpi”…Kiedy maszerujemy, jesteśmy po prostu myślącym ciałem w ruchu- przekonuje francuski filozof Christophe Lamoure. W książce Petite philosophie du marcheur ( Mała filozofia spacerowicza) nazywa nogi „ motorem myślenia”
Spaceruj często samotnie i donikąd- radzi Lamoure. Przechadzka po drodze do pracy nie jest dobrym pomysłem, bo wypatrujemy skrótów, spieszymy się, rozpraszamy. Miejski tłok nie pozwala też na chodzenie we własnym rytmie – idziemy w takt miasta, ożywionego, niecierpliwego i takie też są nasze myśli.”
To wszystko dotyczy mnie i wszystkich uprawiających nordic walking.
Czujemy się świetnie, myślimy trzeźwo, umiemy przezwyciężać stres.
Jesteśmy szczęśliwi!
Urszula Lubecka

